Wróciliśmy i powiem tak EKG zrobione, USG serducha też i wszystko jest ok, jak to powiedziała Pani doktor jest idealne, piękne ! Cieszę się bo bardzo sie bałam o Anu i tym co będzie. Na początku Anu była zestresowana i widać było to na wynikach ale już na USG to była spokojna. Polecam tego kardiologa bo jest świetny, zna się na rzeczy i widać że z jest powołaniem :) Za 2 lata kontrola serduszka bo już wtedy Anu będzie w takim wieku gdzie mogą się dziać rzeczy najczęściej u starszych piesków.
Możemy sobie agilitować tylko żeby kontrolowac treningi i obserwować Anusiaka bo te całe taki co miała tego dnia to było prawdopodobnie przez ekscytacje, pobudliwość.
Dziś jedziemy do weterynarza ale tym razem z łapką hymm...
Dawno tu o niczym nie pisałyśmy bo nie było o czym, teraz jest o czym pisać tylko że to jest nie ciekawa sprawa :(
Z przykrością piszę to ale musimy odpuścić jak na razie życie sportowe i wyleczyć Anu...
Nie wiadomo co jest Anu, w tamtym tygodniu miała " atak " nie mogła się położyć odwiedziliśmy we Wrocławiu klinikę nie wiedzieli co jest Anu wysłali nas na EKG i neurologa, w gabinecie weterynaryjnym kazali zrobić RTG, nasz weterynarz kazał zrobić RTG i pobrać krew, kolejny weterynarz kazał iść do neurologa. Nikt nic nie może powiedzieć co to jest bo nie wie. Jesteśmy umówieni 27 na EKG we Wrocławiu, nie wiem kiedy zrobimy RTG i kiedy możemy pojechać do neurologa.
Podsumowując - musimy zrobić RTG, EKG oraz odwiedzić neurologa i zrobić badania krwii.
Od tygodnia Anu siedzi w domu i jest pozbawiona biegania z psami, skakania...
Dziś Anu ma swoje urodziny i od dziś jest 6-cio latkiem! Dziś miała swój mięsny tort i świeczki z suszonych szprotek.
Dawno tu nie pisałyśmy i nie chwaliłyśmy się tym że byłyśmy na treningowych zawodach agility we Wrocławiu 28-29.09.2013 i wygrałyśmy 2 razy 2 miejsce :D
Uwielbiam anu pod każdym względem nawet wtedy kiedy sie na nią wściekam bo coś zjadła na dworze taaaak Anu uwielbia zjadać psie pyszności w trawniku... Zawsze umie pocieszyć i jest psim geniuszem!
Najlepszego Anu i żyj 100 lat! <3
Krótki filmik urodzinowy jest już zrobiony
Filmik z treningowych zawodów :
Nasze plany i kariera sportowa cały czas się rozwija :) Oby tak dalej.
Mam dużo planów związanymi z agility, ale wiadomo że czasem trzeba troszkę zwolnić bo można siebie i psa zajechać i zniechęcić. Tak było i ze mną, chciałam tu pojechać i tu, a może tam? cały czas w głowie miałam plany związane z zawodami agility, szukałam na forum i na innych stronach gdzie będą zawody agility - chciałam za wszelka cenę pojechać na zawody agility w różnych miejscach. Ale nie da się tego zrealizować żeby startować na każdych zawodach bo można siebie zajechać oraz psa. Po obozie przystopowałam z tym i wyrzuciałam wszystkie plany z głowy. Postanowiłam brać udział w zawodach z umiarem i małymi kroczkami dążyć do celu.
Wiem na 100% że odpuszczamy sobie Chorzów w którym będą zawody przez 2 dni, treningowe zawody w Gliwicach są pod znakiem zapytania bo tydzień po nich są zawody treningowe we Wrocławiu i na nich wolałabym być a nie chcę żeby Anu psychicznie była zmęczona..
3 dni temu wróciłyśmy z obozu agility Team Spirit Tomka Jakubowskiego i Olgi Kwiecień, powiem tak było bardzo pozytywnie, super atmosfera, wspaniali ludzie, Tomek i Olga świetni !
Nie da się tego opisać w 100% tam trzeba być by zobaczyć o co mi chodzi :)
Zacznę od początku, wyjechaliśmy o 7.30 kierunek Wrocław żeby zawieść moją ciocię i kuzynkę do domu, później kierunek Ślesin. Jechaliśmy inną trasą niż inni i byłam już tym faktem zestresowana bo taty nawigacja pokazywała inną drogę niż ta która patrzyłam na zumi. No ale dojechaliśmy, byłam w pokoju z 2 osobami i 3 psiakami, koszmarem dla każdego były kręte schody i kto miał pokój na górze, musiał przez 6 dni wchodzić i schodzić po nich?- Ja :D Po odstawieniu bagaży poszłam z rodzicami na spacer by zobaczyć cały ośrodek, cudowne miejsce wszędzie blisko ( do sklepu, ta tor, nad jezioro ). Miałam z pokoju widok na jezioro, wystarczyło wyjść z pokoju, zejść po schodach i pójść za budynek, przejść kilka metrów i byliśmy na plaży :)
Widok po wyjściu z pokoju
Widok z pokoju :)
O 14 obiad, a już od 15 trening pierwszej grupy. Od 15 byłyśmy na torze żeby porobić fotki ale jak to pech zaczęło lać i była burza. Anu wystraszona nie wie co ma zrobić gdzie się schować, weszła do transportera Wiktora i w nim siedziała. No i tak się zaczęła jej przygoda z transporterem - na treningach często wsadzałam ją do transportera żeby schować ją przed upałami no i żeby później jak będę ją wypuszczać była wesoła i z tego powodu biegała szybciej :D
Oficjalnie był taki plan ale na krótko wypalił bo przez burzę ( Anu już sobie zakodowała że plac treningowy jest zły bo tam była burza), później Amiga podczas obozu 2 razy rzuciła się na nią to też był później strach i oglądanie się za siebie, i inne tego typu rozpraszacze których nie da się szybko wyeliminować w główce Anu. Na obozie zawsze były śniadania o 8, od 9-13 treningi, obiady o 14, od 15-18 treningi a kolacje o 19.15 Przez cały obóz Anu kłusowała po torze albo chodziła, Tomek wymyślił żeby Anu za czymś goniła, pierwszy był świński ryjek ale nie powiodło się bo Anu nie mogła się szarpać, no to ryjek na sznurku ale też nie bo nie mogła oderwać kawałka od niego, później była saszetka na smaczki na sznurku no to już było lepiej. Anu biegała za saszetką i łapała ją czasem żeby się szarpnąć. I tak przez prawie cały obóz biegałam z saszetką na sznurku. I tak dużych rezultatów to nic nie dało bo qAnu przyśpieszyła kłus i nic więcej. No ale uwaga jak to Anu, biega zawsze na 100% na prostych torkach więc biegałyśmy same proste torki żeby ją zachęcić a nie zniechęcić :) Dzień przed końcem obozu były huki, krzyki kibiców - Anu wystraszona uciekła z namiotu gdzie była przyczepiona i biegała ze smyczą na torze żeby mnie poszukać ( ja byłam na końcu toru bo nagrywałam ), jak mnie zauważyła to pobiegła do mnie. Przywitałam się z nią i zaprowadziłam ją do namiotu... Gdy ją juz zabrałam na tor żeby przenieść ją do 2 namiotu na 2 koniec toru to znów były huki i krzyki kibiców, Anu się bała to zrezygnowałam z treningu bo wiedziałam że i tak było by szybko po treningu bo musiała bym ją ciągnać na smyczy by skoczyła jakąkolwiek przeszkodę. Przyszłyśmy na nasz trening o 15, a miał być to trening ze strefami ( cieszyłam się bo wiem jak Anu uwielbia przeszkody strefowe ). Przyszła kolej na nasz bieg i Olga zadała mi pytanie - Czy próbowałam kiedyś żeby jedna osoba trzymała Anu a ja bym jej uciekała? - Nigdy tego nie robiłyśmy, zostawiam Anu przy starcie i wołam ją żeby biegła. Olga chciała spróbować przytrzymać ją i jednocześnie zachęcać ją do biegnięcia, ja stałam przy drugiej hopce i ją wołałam iiii... to był strzał w 10. Biegała ale co jakiś czas zwalniała i musiałam ją nagradzać gdy biegła. Podzieliłyśmy torek na kilka sekwencji i Anu biegała szybciutko, ja była szczęśliwa że Anu wróciła do żywych :D Na palisadzie myślałam że Anu wyleci w niebo bo tak szybko pędziła ( biegnie do góry na palisadzie nagle patrzę Anu nad palisadą, później skok w dół na palisadę hahaha ). Ten torek był miodzio tak jak nasz przebieg. Na drugi dzień ( koniec obozu ) Olga pojechała po śniadaniu, czekał na nas ostatni trening z Tomkiem. Tomek trzymał Anu ale musiał kilka razy ją trzymać bo zapomniałam powiedzieć żeby ją motywował do biegu i nią ruszał. No i też udało się Anu, tylko że były juz ciasne skręty i przez chwilę Anu zgasła, ale na prostych biegła. Musimy uczyć się ciasnych skrętów choć próbowałam już dawno z Anu to ćwiczyć u nas na ogrodzie, poddałam się bo Anu idzie i nie wiem co dalej zrobić by biegła :/ No i to tyle z relacji z obozu, trzeba być na obozie żeby poczuć to jak było :D Poznałam wspaniałych ludzi i ich psiaki, świetnych trenerów. Siedzenie wieczorami w Tawernie i wcinanie lodów, zapiekanek, ciekawe rozmowy z dziewczynami hehehe oraz siedzenie na wi-fi hahaha. Szkoda że tak szybko obóz się skończył ale za rok na 100% jedziemy na obóz Tomka Jakubowskiego i Olgi :)
Dopiero teraz zabrałam się za opisanie zawodów w Legnickiem Polu :) Było super na zawodach, te emocje, ci ludzie oraz tyle psów i zdjęć - mega! Fakt gdy po zawodach wracaliśmy byłam zmęczona a Anu padnięta ale na następny dzień było więcej energii :D W pierwszy dzień była kicha, ale nie dziwiło mnie to ja byłam zestresowana, denerwowałam się, pewnie Anu też bo to co innego niż pokazy sztuczek ale jakoś dałyśmy radę w pierwszy dzień :) Na 3 przebiegnięcia miałyśmy 2 disy i 1 czysty torek. Na drugi dzień było miodzio Pierwsze przebiegniecie pięknie, 2 kicha bo był tunel miękki - nagrzany, dawno nie biegałyśmy miękkiego i Anu odmawiała wejścia i dlatego dis, 3 bieg super, super, super! I mamy 2 miejsce HURA! - pierwsze zawody agility i takie rezultaty - wyszczekujemy kolejnych blisko nas zawodów :D
A przy okazji poznałyśmy kilka bardzo fajnych osób już znanych z internetu :)
Z góry przepraszam jak będą jakieś błędy ortograficzne :)
Jak wiecie są dostępne w internecie do kupienia różne zabawki pod różnymi nazwami -psie łamigłówki, interaktywna zabawka dla psa itp. Ale wszystkie nazwy prowadzą do tej samej rzeczy czyli zabawki na inteligencję dla psa :)
Chodzi mi o to :
Są różne tego typu zabawki, z różnym poziomem trudności (każda zabawka ma swój poziom trudności)
Każda zabawka ma różną cenę, taką zabawkę możemy kupić od 90 zł zwyż.
Na stronie mampsa, są pokazane oryginalne zabawki Niny Ottosson które można kupić. Przy każdej zabawce jest opis produktu oraz jak należy bawić się nią z psem. Pokazany mamy poziom trudności, więc łatwo jest znaleźć dla jakiego poziomu "inteligencji" psa jest przeznaczona zabawka.
Jak dla mnie tego typu zabawki są świetne, podczas gdy pies się nudzi możemy z nim się pobawić taką zabawką, wspólnie spędzamy czas i na długo zajmnie psa.
Jak dla mnie jest jeden minus takiej zabawki, a chodzi tu o cenę.Jedna zabawka duzo kosztuje a każda zabawka ma swój poziom trudności i jak chcemy dokupić kolejną zabawkę to cena nam jeszcze barziej wzrasta. Są też podobne zabawki na allegro, w tchibo... gdzie możemy kupić za mniejszą cenę, ale zabawki są mniejsze, i nie ma takiego dużego wyboru zabawek.
Raz widziałam taką psią łamigłówke tylko nie pamiętam gdzie, wczoraj szukałam jej żeby sobie przypomnieć jak ona wyglądała w 100% ale nie znalazłam. Bo wczoraj zrobiłam domową psią zabawkę na inteligencję:
Tą co widziałam w internecie wyglądała podobnie tylko że miała więcej bajerów do wyciągania smakołyków które spadają na dół. Była niebieska ale lekko przezroczysta i chyba plastikowa, miała kilka sznurków do ciągnięcia, oraz takie półeczki... Spodobała mi się i przypomniałam sobie o niej wczoraj jak mój tato chciał wyrzucić tą tubę do której sa wkładene np. plany domu, plakat...
Kilka minut zajęło mi zrobienie trochę podobnej zabawki, a jak skończyłam od razu nakręciłam filmik jak Anu sobie z nią radzi i będę musiała wymyślić coś trudniejszego ;)
A jutro na nasze pierwsze zawody agility w Legnickiem Polu, i strasznie się cieszę chociaż mam obawy i boję się wystartować nie wiem czemu przeciez już 2 lata ćwiczymy agility ale mam jakąś blokadę. Mówię sobię cały czas damy radę! zobaczymy co z tego wyjdzie :)